Niestety nie wszyscy cichociemni
„Niestety, nie wszyscy cichociemni stanęli na polskiej ziemi. Sześciu zginęło w czasie lotu do kraju, przepadły załogi i samoloty. Dwóm nie otworzyły się podczas skoku spadochrony. W jednym przypadku nie zerwała się linka, łącząca spadochron skoczka z samolotem i powodująca jego wyszarpniącie z pokrowca. Podpułkownik piechoty Leopold Krizar („Czeremosz") zawisł pod kadłubem czterosilnikowego „Liberatora" z nie otwartym spadochronem. Znajdujący się w odlatującej znad placówki odbiorczej maszynie despatcher (oficer zrzutowy) sądząc, że linka zaczepiła się gdzieś na zewnątrz samolotu, po prostu ją odciął... Ciało podpułkownika Krizara znaleziono później w odległości wielu kilometrów od zrzutowiska, nadziane na sosnę.
W drodze powrotnej znad kraju również ginęły załogi i samoloty. Śmierć poniosło wówczas, nie wliczając strat w okresie Powstania Warszawskiego, 20 załóg — 8 polskich i 12 brytyjskich.
Każdego przyjętego kandydata na cichociemnego poddawano intensywnemu i długiemu szkoleniu. Była więc przede wszyst
13 — Podwójna pętla
kim forsowna zaprawa fizyczna, następnie skoki spadochronowe, nauka cichego zabijania, instynktowne „kowbojskie" strzelanie ze wszystkich rodzajów broni krótkiej i maszynowej, minerka, łączność, dywersja oraz sabotaż, wywiad, znajomość niemieckiego sprzętu pancernego. Ponadto kurs walki konspiracyjnej, znajomość okupacyjnych realiów w kraju, i wreszcie tworzenie nowej legendy życiowej.“(4)