Nowości
Na wprost folwarku Jamelna
„Na wprost folwarku Jamelna zatrzymałem samochód. Jeden z oficerów sztabu pojechał na czoło kolumny z rozkazem parkowania taborów. Podpułkownicy Demel i Wiśniowski zaczęli wyławiać spośród plątaniny wozów luźne grupki piechurów, a nawet trafiające się tu i ówdzie działka przeciwpancerne i karabiny maszynowe. Zebrani żołnierze zostali posegregowani i sformowani w plutony. Należeli oni przeważnie do ubezpieczeń i patroli, które nie mogły odnaleźć swoich oddziałów.
Około godziny drugiej w nocy rozległy się na przedzie, w kierunku wsi Domażyr, pojedyncze strzały karabinowe najwidoczniej fala wozów dotarła do linii ubezpieczeń przeciwnika. Ta swoista i zupełnie nowa taktyka musiała zapewne wywrzeć na Niemcach silne wrażenie, niczym słonie Kartagińczyków na kohortach rzymskich. Być może nawet placówki niemieckie wycofały się z Domażyra, bo strzały po pewnym czasie umilkły.
O godzinie trzeciej pojawiły się nareszcie zwarte oddziały 24 DP z podpułkownikiem Ziętkiewiczem na czele. Kazałem mu szybko wysunąć się z piechotą naprzód, zająć wieś Domażyr, wystawić ubezpieczenia i wysłać mocne rozpoznanie na Rzęsnę Ruską.
Uporawszy się w ten sposób z sytuacją na „froncie wschodnim", udaliśmy się do odległego o paręset metrów folwarku. Zaskoczenie z kierunku Mszany i Zimnej Wody było zupełnie możliwe, a nie miałem najmniejszej ochoty wpaść w ręce Niemców na skutek zaniedbania elementarnych zasad ostrożności.“(1)
| Postępowanie w razie napadu >>>>